Siostra Elżbieta Blok już w Sudanie Południowym

Siostra Elżbieta Blok, którą gościliśmy pod koniec sierpnia, już dotarła do Sudanu Południowego, aby w miejscowości Yambio kształcić nauczycieli, tak bardzo potrzebnych w kraju, gdzie ponad 68% mieszkańców stanowią analfabeci. Poniżej znajduje się relacja Siostry Elżbiety z podróży z Juba (stolica kraju) do Yambio, którą przesłała księdzu Proboszczowi.

Księże Prałacie,

dojechałam szczęśliwie. Jestem już na miejscu, Bogu dzięki.

Już o piątej byłam na lotnisku. Zastałam wielki tłum ludzi, bo wszystkie loty są naraz do różnych miejsc kraju. Samuel pomógł mi się przepychać, z nas wszystkich spływały ciurkiem poty, bo gorąco, no i byliśmy przyklejeni do siebie. Wpuszczali tylko po pięć osób, wiec za każdym razem było wielkie natarcie. Trudno to sobie wyobrazić. Na szczęście Samuel dbał, żeby mnie nie zadusili, no i oficer był życzliwy, gdy zobaczył mnie jedyną białą istotę, wiec szybko przeszliśmy to najgorsze. Samuel nadal mi walizkę i załatwił tak zwany boarding pass. W tym miejscu musiał mnie opuścić. Reszta procedury była spokojna, ale tez niełatwa. Siedzieliśmy w poczekalni, prądu nie było, klimatyzacja nie działała, wiec było okropnie duszno, bo pomieszczenie zamknięte.

Niestety mój samolot był opóźniony, bo odwiózł najpierw pasażerów do pobliskiej miejscowości. Kiedy wrócił zabrał nas do Yambio. Samolot, to taki śmigłowiec, mniejszy niż autobus. Samolot był załadowany po brzegi, na końcu wnieśli drewnianą paletę i zostawili na przejściu, wiec w razie awarii byliśmy tak zablokowani, ze w żądny sposób nie dałoby się wyjść. Obok mnie usiadł Barnabas, wykształcony przez Organizację, w której jestem ale w miejscowości Waw. Jest teraz wielkim człowiekiem, bo pracuje w ministerstwie zdrowia.

Lot był spokojny, choć czuło się spaliny i głos śmigła.

Wylądowaliśmy na polnej drodze. Przyjechał po mnie brat Chris. Urząd emigracyjny był w takiej szopce i tam oglądali mój paszport. W zeszycie napisali, że wkroczyłam do Yambio. Jest to stolica zachodniej części Sudanu Południowego. Budynki to same chatki z gliny i słomy, wiec trudno zrozumieć, ze to jest miasto.

Jestem teraz w Centrum, gdzie będę pracować. Spotkałam już cześć wspólnoty i jak dotąd jest fajnie, dam radę. Wyniosłam materac na słonce, bo milion mrówek w nim się zadomowiło. Jutro pójdę na lokalny bazar, by kupić sobie materiał na firanki i ceratkę, by wyłożyć półki w szafie, bo są zrobione z bardzo szorstkiego drzewa i pewnie bym poniszczyła swoje rzeczy. Mam kilka dni przed objęciem etatu w College, wiec wszystko zrobię by się w miarę urządzić wygodnie.

Przypuszczam, że teraz już będzie spokojnie, bo dotarłam na miejsce. Pozdrawiam z Yambio.

Siostrze Elżbiecie życzymy dużo zdrowia, sił i błogosławieństwa Bożego.

Juba – stolica Sudanu Południowego
Juba
Jedna w głównych dróg w stolicy
Przydrożny warzywniak
Przed wejściem na teren kościoła pw. Świętej Trójcy
Siostra Elżbieta Blok z siostrą Cariną pochodzącą z Peru